Edukacja finansowa w Polsce – jak to wygląda

ksiazki

Zarządzenie budżetem domowym tylko na pozór wydaje się proste. W bliższym poznaniu okazuje się, że wiele osób nie daje sobie rady z rozporządzeniem środków i obliczeniem, ile tak naprawdę pieniędzy powinno wpływać na konto, by nie było konieczności zaciągania np. pożyczek. Mając to na uwadze warto zapytać, jak wygląda edukacja finansowa w szkołach.

Mały Jaś, dorosły Jan — jego finanse

Jedno z polskich przysłów mówi „Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał„. Ta mądrość idealnie trafia na płaszczyznę finansową i pokazuje, że braki w nauce mają fatalne skutki w życiu dorosłym. Nie chodzi tutaj bynajmniej o prowadzenie działalności gospodarczej, ale o zwyczajne rozporządzenie domowym budżetem. Okazuje się, że zdecydowana większość młodych ludzi nie potrafi właściwie rozplanować wydatków. Co więcej, nie mówimy tutaj o nastolatkach, ale ludziach, którzy dawno skończyli studia i rozpoczęli swoją pracę.

Coraz więcej jest 30- latków, którzy pomimo tego, że ich zarobki przekraczają średnią krajową nie potrafią związać przysłowiowego końca z końcem, nie wspominając już o oszczędnościach. To niedomaganie wynika głównie z braku wcześniejszej edukacji, a także z nastawienia wyłącznie na konsumpcję.

Konieczna edukacja finansowa

Edukacja jako przedmiot sama w sobie nie należy do prostych. Co więcej, przełożona w poważny i naukowy sposób szybciej zniechęci, niż czegokolwiek nauczy, i być może dlatego w polskich szkołach jest tak bardzo pomijana. Tymczasem nie musi ona być przedmiotem samym w sobie. W młodszych klasach dzieci mogą uczyć się oszczędzania i prostego rozporządzania zgromadzonymi środkami w formie zabawy. Można powiedzieć, że nic nie stoi na przeszkodzie, by pierwsze elementy ekonomii pojawiły się już w przedszkolnych zajęciach i domowych zabawach.

W starszych klasach podstawówki można ją wpleść w matematykę. Poniekąd jest to przedmiot związany z liczeniem, stąd też nudne zadania matematyczne można zamienić w bankowe obliczenia oprocentowania kredytów.

Nierozerwalnie z edukacją szkolną powinna być powiązana edukacja w domu. Kieszonkowe nie powinno być uzupełniane w miesiącu po kilka razy. Poza tym, jeśli zostanie one określone nie tylko pod kątem otrzymanej kwoty, ale też wydatków będzie miało podwójny sens edukacyjny. Nauczenie dziecka podliczania poniesionych kosztów i oszczędzania zaczyna się w domu, ale bezspornie powinno być kontynuowane na kolejnych szczeblach edukacji szkolnej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s